BLOODHOUND - Potężny wrażliwiec

VI grupa FCI. Największy z tropowców jest hodowany w czystości krwi już od ponad 1200 lat...

Najstarsze średniowieczne wizerunki przedstawiają bloodhounda jako rosłego szlachetnego psa, o dość szczuplej sylwetce i charakterystycznych  dużych uszach - prawdopodobnie wyglądał podobnie, jak dzisiejsze duże gończe francuskie. Tak budowa sprzyjała niebywałej wytrwałości i pozwalała na towarzyszenie konnym myśliwym przez wiele godzin bez oznak zmęczenia.

Z czasem, kiedy bloodhound począł pełnić także funkcję reprezentacyjna, zaczęto preferować psy bardziej masywne i okazałe, jednak zawsze były to psy pracujące - ich podobizny możemy zobaczyć m.in. na obrazach wybitnego malarza angielskiego z czasów wiktoriańskich - Sir Edwina H.Landseera (1802-1873) - najsłynniejszy wizerunek bloodhounda jego pędzla to chyba "Dignity and Impudence" - "Godność i bezczelność", na którym bloodhound uosabia właśnie godność. Dużo wdzięku ma tez inny obraz angielskiego mistrza "Sleeping bloodhound" (Śpiący bloodhound).

Chętnie portretowali bloodhoundy także angielscy malarze przelomu stuleci: Maud Earl (1864- 1943) i Arthur Wardle (1864- 1849). Jednak zainteresowanie bloodhoundem jako psem do towarzystwa, a przede wszystkim jako psem wystawowym, sprzyjało zwróceniu uwagi na jego oryginalna powierzchowność, w stosunkowo krótkim czasie, bloodhoundy stały się bardziej podobne do molosów niż do psów gończych - na wystawach często widywało się limfatyczne kolosy o wadze przekraczającej 80 kg, ociężałe i niezdolne do większego wysiłku, żyjące zaledwie 6- 8 lat, podczas gdy ich ciężko pracujący przodkowie osiągnęli często sędziwy wiek ponad 15 lat. Ponieważ współczesna kynologia ma na uwadze dobro psa i sprzyja raczej doskonaleniu ras, a nie ich udziwnianiu.

W początkach roku 2001 przeprowadzono nowelizację wzorca rasy: bloodhoundy to znów sprawne i mocne psy pracujące, które powinno się oceniać w ruchu. I właśnie ruch, obok szlachetnej wyrazistej głowy, powinien przede wszystkim decydować o ocenie psa, gdyż tylko wtedy widać proporcje i harmonie wszystkich części ciała. Wprowadzono także ograniczenia wzrostu i przede wszystkim wagi, dawno obowiązujące już we wzorcu amerykańskim. Do niedawna charakterystyczna dla rasy opadająca dolna powieka, jako sprzyjająca schorzeniom okulistycznym jest już niepożądana - obecnie wyżej ocenia się powiekę raczej przylegającą, lepiej zabezpieczająca oko przed wpływem czynników zewnętrznych.

Poznajmy się:

Wygląd ogólny: pies rosły i masywny, o majestatycznym wyglądzie, serdeczny i zarazem bardzo wrażliwy, jako jedna z niewielu ras myśliwskich nigdy nie usiłuje zabić tropionej zwierzyny. Wśród bloodhoundów występuje wyraźny dymorfizm płciowy- suki są zdecydowanie mniejsze i nieco drobniejsze- posiadają lżejszą głowę o mniej pomarszczonej skórze.

Głowa: najbardziej charakterystyczna część ciała tej rasy. Długa, wysoka i wąska. Mózgoczaszka bardzo wysoka z wyrazistym grzebieniem potylicznym. Łuki nadoczne mało wyraźne, skora na policzkach i czole bardzo pomarszczona. Fafle długie i zwisające- powinny sięgać aż 6 cm,  poniżej kącika warg.
Oczy: ciemnoorzechowe, dość głęboko osadzone, wśród pomarszczonej skory wydają się mniejsze niż są w rzeczywistości.
Kufa: długa i szeroka pod nozdrzami, wklęsła i szczupła na policzkach i pod oczami.
Uszy: nisko osadzone i tak długie, aby wyciągnięte do przodu sięgały poza nos.
Skóra: bardzo cienka i delikatna, pokryta króciutką jedwabistą sierścią.
Szyja: długa i dobrze umięśniona, z silnie rozwiniętymi fałdami skórnymi, powinna pozwalać psu na trzymanie nosa przy ziemi nawet w szybkim  biegu.

Tułów, klatka piersiowa szeroka i głęboka, grzbiet szeroki i głęboki bardzo masywny w stosunku do wielkości psa,
Kończyny przednie: Łopatki dobrze kątowane i muskularne, kończyny o masywnym kośćcu, proste, łapy okrągłe.
Kończyny tylne: lędźwie silne i muskularne, stawy skokowe silnie rozwinięte
Ogon: noszony w eleganckim łuku nieco ponad linią grzbietu, ale nie prostopadle do grzbietu, ani nie zakręcony, od spodu ozdobiony szczotka włosów o długości około 5 cm

Wzrost: pies średnio 68 cm, suka 62 cm, z tolerancją 4 cm.
Waga od 35 kg (suki)- do ok. 45 kg (psy).
Szata: Krótka i jedwabista, szczególnie delikatna na głowie i uszach, nieco bardziej szorstka i dłuższa na grzbiecie,
Maść: czarna i czekoladowa podpalana oraz czaprakowa, jednolicie ruda lub złocista.

Bloodhound może mieć skłonność do:
- wzdęć i skrętu żołądka
- zapalenia ucha zewnętrznego
- zapalenia spojówek
- nużycy
- dysplazji biodrowej i schorzeń kręgosłupa
- chorób niedoborowych
- niewydolności serca
- niewydolności nerek

Zdrowie

Bloodhound nie zalicza się do psów szczególnie chorowitych - przez wieki rasa słynęła z odporności i zdolności do długotrwałego wysiłku. Jednak trzeba pamiętać, że jest to rasa olbrzymia (waga dorosłego psa zazwyczaj wynosi ponad 45 kg), a w szczenięctwie nadzwyczaj szybko rosnąca i przybierająca na wadze, w młodym wieku zalicza się, zatem do najbardziej wymagających ras - potrzebuje bogatej suplementacji wysokiej jakości, gdyż jego potężny kościec wymaga wiele budulca. Wskutek szybkiego wzrostu może ucierpieć także i serce, tak więc u bloodhounda, jak u innych gigantycznych ras stosunkowo często występują wady serca - ostatnie badania amerykańskie wykazały, że można nieco ograniczyć ich ryzyko poprzez stosowanie suplementacji l - karnityny, która wpływa korzystnie na rozwój mięśni gładkich.

Największą śmiertelność tradycyjnie powodowały częste w tej rasie przypadki skrętu żołądka, które najczęściej przytrafiały się u psów w wieku 5-8 lat. Obecnie w USA uzyskano pozytywne rezultaty podając psom ekstrakt z jukki Schidigera, który skutecznie zatrzymuje procesy gnilne w jelitach i zmniejsza ryzyko nadmiernej fermentacji, a co za tym idzie wzdęcia.

Wskazane jest także podawanie codziennej karmy namoczonej i w kilku niewielkich porcjach, natomiast absolutnie niewskazane jest podawanie karmy w puszkach. Jako pies wrażliwym przewodzie pokarmowym bloodhound wymaga karmienia markowymi karmami "z najwyższej półki" przez całe życie od szczenięctwa po wiek dojrzały, więc trzeba się liczyć z tym, że nie jest to niestety zwierzątko ekonomiczne w utrzymaniu.

Do niedawna, najczęściej spotykanymi dolegliwościami u psów tej rasy były schorzenia oczu, gdyż wzorzec wymagał obitej skóry i padającej dolnej powieki, co wystawialo psie oko na działanie czynników zewnętrznych. Obecnie, kiedy wzorzec został zmieniony, schorzenia okulistyczne występują w tej rasie coraz rzadziej.

Historia

Przodkiem bloodhounda, podobnie jak większości gończych europejskich był celtycki gończy o zwisających uszach (canis segusius), używany do polowania przez Celtów po obu stronach kanału La Manche już w czasach prehistorycznych.

Duże psy gończe w tym typie były znane już w starożytności, a selekcjonowano je w oparciu o łowieckie predyspozycje,z których jedną z najważniejszych był węch, pozwalający na odszukanie zwierzyny w ostępach leśnych.

W średniowieczu, właśnie ze względu na doskonały węch zasłynęły masywne psy hodowane w klasztorze św. Huberta w górach Ardeńskich. Rejon ten wówczas wchodził w skład imperium karolińskiego, a obecnie znajduje się w granicach Belgii. Według legendy hodowane przez mnichów czworonogi pochodziły od psów, które polowały ze św. Hubertem, późniejszym biskupem Liege. Były one rosłe i muskularne, a zarazem szybkie i wytrzymałe, zdolne tropić zwierzynę przez wiele godzin towarzysząc myśliwym dosiadającym koni.

Duże psy myśliwskie cieszyły się od najdawniejszych czasów dużym poważaniem, ich posiadanie było zastrzeżone dla wyższych warstw społecznych, a szczenięta były uważane za prawdziwie królewski podarunek. Psy św. Huberta były uważane za szczególnie cenne i często towarzyszyły swym utytułowanym właścicielom nie tylko podczas łowów, ale pełniły także rolę psów do towarzystwa. W celu uzyskania zwierząt o imponujących kształtach, dawni hodowcy musieli stosować dolew krwi potężnych molosów, podobnie jak miało to miejsce w przypadku dogów.

Wilhelm Zdobywca podbijając Anglię z rodzinnej Normandii zabrał ze sobą swoje psy myśliwskie, a w podbitym kraju znalazły się także czworonogi w podobnym typie, pochodzące od celtyckich przodków. Czy jednak bloodhound, jako rasa narodził się na terytorium francuskim czy angielskim trudno dziś ustalić, oba kraje bowiem przypisują sobie prawa do wyhodowania tej rasy, a także pokrewnych nieistniejących już ras zwanych Talbot i południowy biały gończy (Southern White Hound).W Anglii importowane psy św. Huberta określano mianem "blue blood hounds" czyli "psy o błękitnej krwi", co miało podkreślać ich arystokratyczne pochodzenie, a co wkrótce skrócono do "bloodhounds". Hodowla ich na wyspach brytyjskich szybko osiągnęła wysoki poziom i znaczne ujednolicenie typu, podczas gdy we Francji powstało wiele lokalnych ras dużych gończych, konkurencyjnych wobec właściwych psów św. Huberta (Chiens de St. Hubert).

Niemniej jednak rasa ta była nadal utrzymywana we francuskiej królewskiej psiarni i uważano ją za wyjątkowo ekskluzywną, tak więc potężne bloodhoundy stanowiły jedną z najwyżej cenionych ozdób feudalnych dworów. Bloodhoundów zazwyczaj nie trzymano w dużych grupach, lecz parami, gdyż ich rola polegała jedynie na wytropieniu zwierzyny, a nie na jej osaczaniu, jak ma to miejsce w przypadku psów "głoszących" znalezionego zwierza.

Psy tej rasy, ofiarowywane jako ceniony prezent dały początek wielu lokalnym rasom gończych, w tym naszym ogarom.

Ograniczenie łowów na grubego zwierza i wynalazek prochu sprawiły, że popularne stały się polowania na ptaki, które wymagały innych predyspozycji psów myśliwskich. W tym celu krzyżowano bloodhoundy z lżejszymi rasami, czego rezultatem były pierwsze wyżły jak bracco italiano czy perdiguero de Burgos, które zachowały charakterystyczną głowę swych przodków i ich doskonały węch.

Odkrycie Ameryki spowodowało falę emigracji z wysp brytyjskich już w XVII stuleciu. Anglicy wyruszając do "nowego świata" zabierali ze sobą swoje konie i swoje psy, w tym oczywiście także i bloodhoundy. W Ameryce zdobyły sobie one szybko dość ponurą sławę, sprawdzając się przede wszystkim na południu przy poszukiwaniu zbiegłych niewolników. Jednak, ponieważ psy czystej rasy okazały się nazbyt łagodne, to do tego celu częściej wykorzystywano krzyżówki np. z mastifami - w a niektóre z nich dały początek odrębnym rasom - ten sposób narodził się fila brasileiro.

Pierwsza wzmianka o użyciu bloodhoundów, jako psów profesjonalnie tropiących ludzi, dotyczy jednak Anglii i pochodzi jednak z roku 1805, kiedy to Thrapthon Association for the Prevention of Felons zakupiła kilku przedstawicieli tej rasy do tropienia kłusowników i złodziei. Był to pierwszy potwierdzony przypadek wykorzystania psiego węchu w walce z przestępczością. Duży sukces, jaki odniosły psy sprawił, że czworonożni pomocnicy są do dziś najlepszymi sojusznikami policjantów na całym świecie, choć oczywiście nie wszystkie kraje zatrudniają w roli psów policyjnych bloodhoundy, że względu na ich duże wymagania bytowe. Niemniej jednak poza Wielką Brytanią psy tej rasy są używane na dużą skalę w Stanach Zjednoczonych, gdzie zyskały sobie status niemal narodowej rasy, a w Australii popularnością cieszyć się mają mieszańce, które uzyskuje się kryjąc suki owczarka niemieckiego bloodhoundami.

W większości stanów amerykańskich rozpoznanie bloodhounda jest uważane, jako pełnoprawny dowód w postępowaniu sądowym. Psy tej rasy były utrzymywane także przez służby więzienne, a do historii przeszły takie psy jak Nick Carter, suka Sappho podążająca po starym śladzie z szybkością 10 km na godzinę oraz Boston należący do więzienia w Oklahomie, który z powodzeniem pracował jeszcze w sędziwym wieku z zaćmą na obu oczach.

W USA bloodhoundy dały początek także lokalnym rasom myśliwskim, jak black and tan coonhound, czyli pies na szopy (uznany przez FCI), przypominający pokrojowo nieco lżejszego bloodhounda i majestic tree hound niemal identyczny pokrojowo, jak bloodhound (nieuznany przez FCI), rasy głośno głoszące zwierzynę, w odróżnieniu od swych przodków tradycyjnie pracujących w milczeniu.

O popularności bloodhoundów w Stanach Zjednoczonych może świadczyć fakt, że właśnie one posłużyły Waltowi Disneyowi do stworzenia postaci niezapomnianego psa Pluto oraz nieco mniej popularnego psa Goofy.

Wskutek kontrowersji, jaki kraj należy uznać za ojczyznę rasy, władze FCI postanowiły nie wypowiadać się po stronie Francji czy Anglii i postanowiły przyznać prawa... Belgii, gdyż właśnie na terenie tego kraju znajduje się słynny klasztor św. Huberta.

Do Polski pierwsze bloodhoundy miały dotrzeć z krzyżowcami. Wiadomo też, że w późnym średniowieczu przybyło ich bardzo wiele wraz z dworem andegaweńskim Ludwika Węgierskiego i jego córki Jadwigi. Kolejną miłośniczka rasy na polskim tronie była Bona Sforza d'Aragona, żona króla Zygmunta Starego, która psy te sprowadzała z rodzinnego Mediolanu, stąd też w dawnych zapiskach dworskich można znaleźć informacje dotyczące "psów mediolańskich". Także i syn Bony, Zygmunt August posiadał ponoć ulubione bloodhoundy, Gryfa i Sybillę, które nie odstępowały go nawet na krok. Importowane psy królewskie, łączone z napływającymi ze wschodu tzw. gończymi kostromskimi, dały początek rasie ogarów polskich, lepiej niż wrażliwe na zimno bloodhoundy przystosowanej do polskich warunków. W czasach późniejszych bloodhoundy sprowadzano do Polski w okresie międzywojennym i nawet prowadzono na niewielką skalę hodowlę rasy, określanej mianem "ogara angielskiego" (vide ogłoszenia w piśmie "Jeździec i Hodowca"), jednak nie zyskały one większej popularności.

Po wojnie długo trzeba było czekać na powrót bloodhoundów na ringi wystawowe, jednak począwszy od lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia w Polsce utrzymuje się niezbyt liczna, ale za to wysokiej klasy populacja bloodhoundów. W latach 80-tych był tez pewien krótkotrwały "boom" na bloodhoundy, jednak ze względu na duże wymagania, przede wszystkim psychiczne, rasa ta nie stała się nigdy rasa naprawdę modną

Bloodhound w szkole

Jako pies myśliwski - tropowiec, bloodhound słynie z najlepszego na świecie węchu, a selekcja rasy od stuleci dążyła do wyhodowania psa szczególnie zdeterminowanego i zdolnego w pogoni za zwierzyną pokonać wszelkie przeszkody. Taka postawa ułatwia wdrożenie go do pracy na śladzie zarówno ludzkim jak i zwierzęcym, jednak bardzo utrudnia naukę posłuszeństwa. Bloodhoundy ponadto zaliczają się do psów szczególnie wrażliwych i silnie reagujących na wszelkie bodźce zewnętrzne, szczególnie w młodym wieku. Łatwo rozpraszają się, a gdy wywiera się na nie zbyt dużą presję - wpadają w panikę, która łatwo może przekształcić się w agresję ze strachu.

Socjalizację szczeniaka należy rozpocząć jak najwcześniej, aby przełamać jego wrodzoną nieśmiałość. Suczki zazwyczaj są bardziej rezolutne i samodzielne niż pieski. Szczenięta należy wcześnie zabierać na spacery także w ruchliwe okolice, cały czas utrzymując bliski kontakt, i nagradzając za grzeczne zachowanie, choćby tylko słowem. Należy pozwalać na kontakty z ludźmi, których zazwyczaj nie brak, gdyś psy tej rasy zaliczają się do najładniejszych, a przynajmniej do najsympatyczniejszych szczeniaków

Do ukończenia 1 roku nie należy psa forsować, gdyż w przeciwnym wypadku można narazić go na schorzenia narządów ruchu. Wskazane są jedynie wolne spacery na smyczy, podczas gdy bieganie przy rowerze i biegi należy odłożyć do czasu, kiedy proces kostnienia zostanie zakończony. Niestety bloodhoundy można tylko wyjątkowo spuszczać ze smyczy - najlepiej na terenie zamkniętym (np. boisko) i w towarzystwie grzecznych i posłusznych towarzyszy, najlepiej owczarków. Instynkt podążania za śladem jest bowiem u nich zbyt silny, aby mogły go pokonać, w każdym razie silniejszy niż zasady posłuszeństwa, a warto pamiętać, że psy te osiągają od razu dużą szybkość i są zdolne podążać za śladem przez wiele kilometrów. Amerykańscy hodowcy i miłośnicy bloodhoundów stworzyli nawet powiedzenie: bloodhound bez smyczy - to martwy bloodhound. Niestety w większości przypadków to powiedzenie się sprawdza.

Bloodhound niewątpliwie nie jest psem dla każdego, podobnie jak włoskie Ferrari nie jest samochodem dla każdego. Delikatny i wymagający szczególnej troski w dzieciństwie, w starszym wieku wymaga systematycznego ruchu i odpowiedniej diety. Jest to więc pies bardzo kosztowny w utrzymaniu i warto o tym pamiętać. Nie jest to pies obronny - dobrze wychowany bloodhound będzie serdecznie witał każdego, a jak mówi jedna że starszych entuzjastek rasy, to "gdyby pojawił się włamywacz, to pies chętnie potrzymałby mu latarkę".

Co prawda szansa, że ktoś napadnie na ulicy na człowieka idącego z tak dużym psem na smyczy są raczej niewielkie. Bloodhound nie znosi silnej presji, choć chętnie do późnego wieku podejmuje zabawę z człowiekiem - szczególnie chętnie i łatwo aportuje. Nie sprawia także problemów w kontaktach z innymi zwierzętami domowymi - zazwyczaj nie skrzywdzi nawet chomika czy myszki, nie mówiąc o kotach i królikach. Także i samce nie zaliczają się zazwyczaj do dominujących - rzadko zdarza się, aby dwa dobrze wychowane dorosłe psy zdradzały wobec siebie agresję. W obecnych czasach bloodhound sprawdza się więc jako ekskluzywny "pies do kochania", choć praca z nim na śladzie to prawdziwa przyjemność (oczywiście, jeśli nasza kondycja pozwala na wielokilometrowy intensywny trening szybkim marszem). Pies pracuje bardzo chętnie, choć przy zbyt dużym obciążeniu - na przykład na intensywnych kursach- miewa momenty znużenia pracą - nie należy się tym przejmować - po prostu pies sygnalizuje w ten sposób, że potrzebna mu jest przerwa. Zazwyczaj jedno popołudnie wypoczynku wystarcza, aby czworonóg znów nabrał chęci do tropienia. Nie wolno jednak do niczego go zmuszać - psy te stosują w takich sytuacjach bierny opór, a w rezultacie mogą stracić zapał do pracy.

Bloodhound doskonale czuje się nawet w niewielkim mieszkaniu - jeśli oczywiście zapewnimy mu długie spacery bez względu na pogodę. Źle jednak znosi samotność - jeśli praca trzyma nas codziennie długo poza domem, to albo należy wybrać inną rasę, albo dobrać psu towarzysza. Osamotnione bloodhoundy, mimo iż z natury nie zaliczają się do psów niszczycieli, mogą jednak manifestować swoja samotność w ogryzaniu kapci bądź znacznie częściej w długim i donośnym wyciu, które jest słyszalne z dużej odległości i przy mieszkaniu w bloku może być źródłem niepotrzebnych zadrażnień. Bloodhoundy najlepiej czują się trzymane w parach - między psami tej rasy bardzo rzadko dochodzi do konfliktów - są one ze sobą bardzo emocjonalnie związane i żyją bardzo zgodnie. W domu bloodhound jest bardzo wylewny i serdeczny - za każdym razem wita swego właściciela atakiem radości.

Jako szczenię towarzyszy swemu panu na każdym kroku - nie można pozbyć się jego towarzystwa nawet w kąpieli. Chętnie się przytula i równie chętnie sypia w łóżku, a jeśli komuś takie żywiołowe okazywanie uczuć nie odpowiada, powinien raczej zrezygnować z psa tej rasy - poczucie fizycznej bliskości opiekuna jest dla bloodhoundów bardzo ważne i nie można wymagać, aby ten potężny wrażliwiec "znał swoje miejsce" i był równie karny jak na przykład doberman. Bloodhound bardzo łatwo akceptuje domowe zwierzęta - nawet małe myszki mogą spokojnie spacerować po jego grzbiecie nie ryzykując, że zostaną potraktowane, jako chodząca przekąska... Jeśli chodzi o towarzyszy, bloodhound ogólnie hołduje zasadzie: "Im nas więcej - tym weselej" i serdecznym liźnięciem wita kolejnego kociaczka czy króliczka, a jeśli zwierzątko nie przejawia chęci do zawarcia przyjaźni, bloodhound nie narzuca się, po prostu je ignoruje... to pies, który ma poczucie własnej wartości.

Kolejny problem, to bardzo specyficzna, chciałoby się powiedzieć "pokrętna" inteligencja psów tej rasy. Bloodhoundy nie są szczekliwe, nie mają też tendencji do kopania dołków w ogrodzie, o wiele bardziej interesuje je problem, jak można się z ogródka wydostać - są wyjątkowo uparte i zdolne przecisnąć się przez niewielką szparę, wypełznąć górą przez dwumetrowe ogrodzenie, czy wreszcie jednym skokiem sforsować wysoki mur. Działając cierpliwie i systematycznie są w stanie wejść na szafę, otworzyć okna, drzwi zamykane na gałkę i wymyślne zamki, a nawet odsunąć zasuwkę. Pozostawiony samotnie bloodhound może przygotować dla Was wiele niespodzianek...

Bloodhound nigdy nie musiał wykonywać poleceń człowieka i dlatego nie traktuje go jako "szefa stada", ale jako równego sobie - przyjaciela. To z jednej strony wspaniałe, a z drugiej strony nieco kłopotliwe w codziennym życiu.

Małgorzata Caprari
http://www.bloodhound.aristos.vanti.eu/pl/

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie

Ważne: Użytkowanie Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.