Refleksje po północy VI - Żywy termoforek

Nadeszły „urocze" jesienne dni. Taka rozweselająca szarość dookoła. Szaro, buro, optymistycznie. Siąpi bliżej niezidentyfikowany opad, zawiewa zewsząd... ogólnie cudowny nastrój pogodowy. I jeszcze fruwają jakieś mikroby, bakterie, wirusy a więc ludzkość smarka, kicha, pokasłuje. Idąc spać marzysz tylko o ciepełku i przytulności kołdry a tu niestety jakieś dreszcze i podstępny chłód liże stópki. A tu, jak znalazł, pies kładzie głowę na łóżku i patrzy. I pyta czy może jakoś pomóc... przytulić, ogrzać czy co? Dylemat wychowawczy dwojakiej natury.. Wpuścić do łóżka choć nie pozwalasz? Czy wpuścić do łóżka i nadal okłamywać wszystkich, że tego nie robisz?

Spanie z psem w łóżku... cóż za temat... nawet nie rzeka a ocean opinii. Wiem, wiem...

Od skrajnie „higienicznych" - „fuj, blee to obrzydliwe, ten brud, bakterie, pasożyty..."

Do skrajnie zachwyconych - „jak miło się przytulić a zresztą to moje łóżko i wpuszczam psa bo lubię..."

A co na to pies? Te, które to znają wykształciły szereg umiejętności aby ten stan osiągać jak najczęściej. Oto kilka przykładów.

Skok na łóżko, natychmiastowe zaśnięcie (jeszcze w locie) i zamiana w stukilowy głaz. W rzeczywistości kilka kilogramów pieska przeistacza się w masę nie do ruszenia. Próby pozbycia się psa grożą uszkodzeniem kręgosłupa i przepukliną wysiłkową.

Skok na łóżko i zrobienie odpowiedniej miny. Wielkie, załzawione, smutne oczy zranionego przez podły los stworzenia, któremu tylko leżenie w łóżku jest w stanie ocalić życie. Próby pozbycia się psa nasilają jego objawy okulistyczne. Do tego w psie oczy napływają wymowne i czytelne uczucia... „ty potworze... jak możesz mi to zrobić... ja cię kocham a ty taki wstrętny jesteś... wiem, nie kochasz mnie..."

Skok na łóżko i totalny zanik słuchu. Słuch wyłącza się już w trakcie lotu. Żadne czułe słówka i przemowy nie docierają do odbiorcy. Mniej czułe też nie. Dopiero wrzask na odpowiedniej częstotliwości (podstępnie często zmienianej przez psa) włącza uszy. Próby pozbycia się psa mogą doprowadzić do ogłuszenia reszty domowników lub nawet do wezwania sił porządkowych przez sąsiadów (zakłócanie ciszy nocnej, podejrzenia o przemoc domową, przestępstwa natury kryminalistycznej).

I szereg innych zachowań typu: „...ja tu tylko na momencik...", „...patrz jak fajnie wskakuję na łóżko..." lub „...oj, tak sobie podskoczyłem i patrz gdzie wylądowałem..."a nawet „...nie wpuścisz? no to się obrażam na ciebie, twoją rodzinę i 6 pokoleń w przód, odchodzę...a ja cię własnym ciałem chciałem ogrzać...". I często spotykane bezszelestne i bezdotykowe wślizgiwanie się do łóżka.

Możemy te zadziwiające umiejętności podziwiać, śmiać się z nich lub wściekać. Ale dylemat pozostaje. Ulec psu i sobie? Czy nie? Co zyskamy pozwalając psu spać w naszym łóżku? Czy tylko tony piachu i może coś jeszcze...? A może ilość tajemniczych „hormonów szczęścia", które wytworzą się gdy głaszczemy i przytulamy psa wynagrodzą nam takie drobnostki jak konieczność pozbywania się plaży z prześcieradła? Może zamiast łykać pigułki powodujące wzrost dobrego samopoczucia lepiej pogadać do przytulonego psa. To czasem najlepszy terapeuta. No i te przesadne czasami teorie higieniczne. Przeciętny domowy pies jest względnie czysty i zadbany. Więcej bakterii czy chorobotwórczych mikrobów jest na rączkach pani sprzedającej wędlinkę, bywa że te same rączki inkasują pieniądze i dotykają jedzenia. A niemyte owoce? A kaszlące towarzystwo w sklepie? Nie da się uniknąć mikrokosmosu. A wszelkie próby kończą się brakiem odporności a nadmierna sterylność to nic dobrego.

Oczywiście każda przesada jest zła. Każdy musi sam podjąć tą poważną decyzję. Dlaczego poważną? Spójrzcie w oczy psa, który położył głowę na twoim łóżku. Ile w nich powagi...

Dobrze, pozwalasz. Ale tylko „w nogach". Rano patrzysz w oczy psa... który położył głowę na twojej poduszce. Jaki wyraz zadowolenia... przecież „w nogach" było niewygodnie.

Nie pozwalasz. Jesteś z siebie dumny. Tylko skąd te zagłębienia na poduszce czy na kołdrze, jeszcze ciepłe, gdy wracasz do domu? Przecież pies śpi na swoim posłaniu. O, właśnie się obudził, przeciąga, stęka (bo na podłodze twardo), wita cię zaspany . I ten ledwo widoczny błysk cwaniactwa w psim oku?

Rada dla psa. Naucz się wygładzać posłanie pana jeśli z niego korzystasz bez zgody.

Rada dla pana. Wyluzuj. Pokazywanie łóżka i wrzaski, że NIE WOLNO! pies zinterpretuje na swoją korzyść „... nie wolno bo co? że dołek zrobiłem? robię to co dzień i co? dopiero dziś zauważyłeś? a tak... stresik w pracy i się czepiasz głupot..." Lub pełne wyrzutów „... dobra, już dobra... zabierz MI to łóżko, zabierz... i miskę też zabierz... o nie miski nie oddam a to łóżko i tak jest moje jak zechcę..."

I tak, w zimny wieczór kładąc się spać patrzysz w oczy temu „żywemu termoforowi" i co? Dać się skusić? Ponoć mamy wolną wolę... tak twierdzą ludzie. A psy? One wiedzą swoje.

Agnieszka Mordwa
Wortal PSY24.PL

Zobacz komentarze

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie

Dyskusja

Ważne: Użytkowanie Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.