Refleksje po północy V - Pamięci Wielu Wspaniałych...

...żegnaj. Czas rozstania.

 Mówi się, że cudze dzieci szybko rosną. Jeszcze wczoraj mała dziewczynka z warkoczykami a jutro ... matura, rodzina, jej dzieci. Podobnie ze szczeniaczkami. Jeszcze wczoraj nie umiał wejść po schodach a dziś wspaniały, dorosły pies. Ojciec wielu szczeniaczków a może nawet dziadek.

Czas płynie... Pies towarzyszy nam często wiele, wiele lat. Staje się członkiem rodziny. Żyje w naszym domu, jeździ z nami na wakacje, choruje, stroi fochy i ma humory, psoci, rozśmiesza i rozczula. I starzeje się szybciej od nas. Nić jego życia jest znacznie krótsza niż nasza. I pewnego dnia ta nitka się kończy. Odejście psa-przyjaciela jest podobno równie stresogenne jak śmierć bliskiej osoby. Zostaje złamane serce i niedowierzanie. Żal przeogromny, że sprawy nieuniknione w końcu nadchodzą. Że jak chorował to może trzeba było... że jak się zestarzał to może jednak mógłby troszkę bardziej... Wspomnienia, zdjęcia, ślady zębów na nodze od krzesła, psia sierść na fotelu. Może łatwiej jeśli w domu jest jeszcze jeden pies. Ale jak po psie - przyjacielu zostaje cisza... pustka bez stukotu psich pazurów, to ogromnie smutna cisza.

Pies jest z nami w naszych momentach życia i tych najtrudniejszych i tych wesołych. To w jego futro można się wypłakać i wyżalić, że życie podłe a ludzie jeszcze gorsi. To jego nosa ucałować jak rozpiera nas miłość do świata. I nagle tego futra i nosa brakuje. I to bardzo.

Pogodzenie się z odejściem psiego przyjaciela zabierze nam dużo czasu. Ból po rozstaniu minie, może pozostaną tylko po nim bolesne wspomnienia. Ale kiedyś minie. Co powiedzieć komuś gdy zazna takiej straty? Jak pocieszyć? Czy się da pocieszyć? Może jak mówią mądrzy ludzie trzeba żałobę przeżyć, łzy do wypłakania wypłakać, odchorować stratę. A my możemy jedynie pomóc przejść przez ten okropny moment. Być blisko, jeśli jest taka potrzeba. Płakać razem nad niesprawiedliwością losu. Powspominać wesołe momenty i pośmiać się przez łzy. Pomóc się rozstać...

Jest takie określenie na moment odejścia naszych kochanych psów, kotów i innych zwierzaczków. Wywodzi się z techniki radzenia sobie z rozstaniem, z godzeniem się na odejście. Tęczowy Most. Osobiście go nie lubię. Wiem, że to tylko słowa ale jakoś działają negatywnie na moją wyobraźnię. Kojarzą mi się z jakimś bajeczkowo- l alkowym kucykiem z różową grzywką biegającym po tęczy. No a nie czuję się bajkowo gdy myślę o TAKICH sprawach. Wiem, że to tylko pewne określenie i choć go nie lubię, metoda ta może pomóc niektórym w takiej ciężkiej chwili.

Ja wolę choćby Krainę Wiecznych Łowów czy Niebieskie Łąki. Może to z racji tego, że los mnie doświadcza psami myśliwskimi. Cudowne doświadczanie.

Czasem na żałobę pomaga następca sprawcy żałoby. Oczywiście, jak każda decyzja związana z przybyciem psa do naszego domu powinna być przemyślana. Moment nie wydaje się przychylny do tego rodzaju rozważań i decyzji ale one muszą być świadome i odpowiedzialne. I nie bójmy się porównań do Tego Który Odszedł. Następca zapewni nam tyle zajęć i nie będzie miał świadomości rywalizacji ze wspomnieniami. Będzie sobą. Niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju. Może to być rasowy szczeniaczek ale przecież możemy też pomóc jakiemuś psiemu nieszczęściu ze schroniska. Chętnych do naszej miłości psich futer i nosów jest wiele.

Rozstania z psimi przyjaciółmi są ciężkie. Widok gasnących, kochających nas zawsze i bezwarunkowo oczu jest przejmującym i niezapomnianym doświadczeniem. Ale niech to ostatnie, smutne doświadczenie nie przesłania nam przyszłości. Niech nie zniechęca nas do przyszłych psów w naszym życiu. Bo ta nowa przyszłość niesie wiele możliwości. Do obdarowania nas inną psią miłością. Do obdarowania przez nas miłością innej psiej istoty. Do wspólnych chwil, spacerów, wyjazdów, zabaw. Nowych radości i smutków (takie życie). Bo nowa psia obecność i przyjaźń nie jest zdradą wobec Nieobecnego już. Wspomnienia o nim niech będą jak dobry sen. Chętnie opowiadany, kolorowy i ciepły. A nowy psi towarzysz i jego z nami przyszłe życie, niech staną się kontynuacją tej wspaniałej przyjaźni. Przyjaźni jedynej w swoim rodzaju, z takim wyjątkowym przyjacielem jakim jest pies. Bo tak się staje niewątpliwie... za każdym razem.

 Agnieszka Mordwa
 Wortal PSY24.PL

loading...

Więcej w tym dziale:


  • Iwona

    Iwona

    Przejmujący artykuł i zarazem pocieszający. Ja najbardziej po śmierci mojego kochanego Kubusia identyfikuję się z tymi fragmentami : "Że jak chorował to może trzeba było... " "Ale jak po psie - przyjacielu zostaje cisza... pustka bez stukotu psich pazurów, to ogromnie smutna cisza." "Ja wolę choćby Krainę Wiecznych Łowów czy Niebieskie Łąki." "Widok gasnących, kochających nas zawsze i bezwarunkowo oczu jest przejmującym i niezapomnianym doświadczeniem." "Przyjaźni jedynej w swoim rodzaju, z takim wyjątkowym przyjacielem jakim jest pies"

    odpowiedz | zgłoś

  • Gość - Alicja

    Gość - Alicja

    Po stracie mojego malucha boję się przygarnąć nowego psa. Boję się że będę go porównywać. Boję się że to jednak będzie we mnie rodziło poczucie zdrady. Poję się osądzać nowego "nie jesteś taki jak....". Boję się tej "inności". Nawet gdy głaszczę psy znajomych czuję się z tym źle, bo boję się otworzyć na nowe stworzenie :(

    odpowiedz | zgłoś

Ważne: Użytkowanie Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.