Niebezpieczne psy: Czy zawsze brać mandat?

Pytanie retoryczne. Brać, nie brać? Ktoś może uważać, że skoro stróż prawa daje mandat, to ma rację. Nie zawsze tak być musi. Opisany incydent to potwierdza. Zanim przejdę do zaistniałych faktów, kilka refleksji natury ogólnej.

Nie wszyscy lubią psy. Z różnych powodów. Bo hałasują, bo brudzą, bo bywają agresywne. To wszystko prawda, ale nie zapominajmy, że za tego typu zachowania odpowiedzialny jest właściciel psa. To człowiek powinien kontrolować w pełni wszelkie poczynania czworonoga. Sprzątnąć kiedy się pies załatwi. Uciszyć kiedy zakłóca spokój. Wreszcie nie dopuszczać do jakichkolwiek zachowań agresywnych. Jest jeszcze inna sprawa – przypadkowy przechodzeń nie wie, że nasz pies jest spokojny, nie rzuci się nagle na niego itp. Sam fakt pojawienia się psa w pobliżu może działać na kogoś stresująco. Uszanujmy spokój bliźniego, tak ażeby miał pełen komfort bezpieczeństwa, mimo, że w pobliżu jest pies. Z kulturą trzymania psów w Polsce bywa różnie.

Tracą na tym zarówno psy jak i ich właściciele, często Bogu ducha winni.  Powszechne zjawisko niedopilnowanych czworonogów stanowi, wg mnie, siłę sprawczą istnienia grupy ludzi niechętnie postrzegającej psy, czasami osób nastawionych wręcz wrogo. Wynikają z tego rozmaite zachowania prowokacyjne, celowe drażnienie czworonoga, nieuzasadnione wzywanie policji itp.

Takie zachowania (drażnienie) są naganne i mają w Polsce regulację prawną (Ustawa o ochronie zwierząt Art.6,p.2.9, a także KW Art. 78). Nasyłanie policji  czasami bywa nieuzasadnione…i wynika z chęci dokuczenia komuś kto idzie z psem. Sytuację pogarsza fakt, że nasi stróże prawa nie dysponują odpowiednią wiedzą kynologiczną, co może prowadzić do błędnej kwalifikacji zdarzenia. Tak właśnie było w opisywanym zajściu.

Sceneria pięknego nadwiślańskiego miasta. Dwaj chłopcy idą na spacer. Dotrzymuje im towarzystwa młoda rasopodobna suczka Aida, przypominająca bardzo american straffordshire teriera, popularnego amstafa. Chłopcy rozmawiają, suczka prowadzona jest na smyczy, ale bez kagańca, biega na ile pozwala jej długość uwięzi.

Trzeba trafu, że na trasie spaceru pojawiła się pani, która niechętnie postrzega psy. Zatrzymuje patrol policjantów i zwraca im uwagę na konieczność interwencji…ponieważ idzie ktoś z psem na smyczy, ale bez kagańca i ona się obawia.

Cóż robią policjanci? Skoro pies bez kagańca, a ktoś się go boi…wręczają chłopcu prowadzącemu psa mandat, w wysokości 200 zl., za niezachowanie ostrożności przy trzymaniu psa(?) Zaskoczony młodzian przyjmuje mandat.
W tym momencie błąd popełnili wszyscy. Kobieta – bo nie było uzasadnienia do wzywania policji. Policjanci – bo źle zakwalifikowali zdarzenie i nie znali regulaminu porządkowego gminy. Chłopak, że przyjął mandat.

Po jakimś czasie następuje refleksja i uruchomienie procedury unieważnienia mandatu. Wbrew pozorom sprawa wcale nie jest prosta.
Konsekwencją tego jest zaabsorbowanie kilku instancji wymiaru sprawiedliwości, powołanie biegłego, strata czasu, koszty.
W sytuacji wątpliwej kwalifikacji karnej – mandatu nie należy przyjmować!

Procedura odwoławcza trwała długo. W pewnym momencie Sąd powołał biegłego kynologa, którego zadaniem było określenie – jakiej rasy, czy też mieszańcem jakich ras jest pies, który był przedmiotem konfliktu. Taka diagnoza jest trudna, zwłaszcza kiedy niema dokumentacji hodowlanej tzn. rodowodu.

Ważne dla Sądu było ustalenie – czy Aida nie jest mieszańcem którejś z 11 ras uznawanych w Polsce za agresywne?  To rozstrzygnięcie było decydujące dla sprawy i wiązało się z ustaleniami miejscowego regulaminu porządkowego.
Ponieważ w Polsce regulaminy porządkowe gmin, miast, określają m.in. zasady wyprowadzania psów, cytuję przepisy obowiązujące w mieście gdzie miało miejsce opisywane wydarzenie:

„Do obowiązków utrzymujących zwierzęta domowe, a w szczególności psy należy:

…c) wyprowadzanie psów na tereny użytku publicznego tylko na smyczy,
d) wyprowadzanie psów uznawanych za rasy agresywne oraz mieszańców tych ras na tereny użytku publicznego tylko na smyczy i w założonym  kagańcu,
p.3 Zwolnienie psa ze smyczy jest dozwolone tylko w miejscu mało uczęszczanym pod warunkiem, że pies ma założony kaganiec a właściciel (opiekun) ma możliwość sprawowania bezpośredniej kontroli nad jego zachowaniem.”
 
W myśl cytowanego regulaminu porządkowego (p.c), suka prowadzona była prawidłowo i nie istniały podstawy zarówno do interwencji policji jak i ukarania mandatem. Znaczące było stwierdzenie w opinii biegłego:

„W znacznej mierze moją opinię opieram na ustaleniach niezależnych od akt sprawy a przed wszystkim na bezpośrednim badaniu psa. To upoważnia mnie do następujących stwierdzeń….Nie zauważyłem cech wskazujących na to ażeby była ona (suka) mieszańcem innych ras a zwłaszcza którejkolwiek z 11 ras uznanych w Polsce za agresywne. Aida jest młodym psem, robi wrażenie, że jest dość „miękka”, przyjacielska, dobrze socjalizowana, swoim zachowaniem nie niepokojąca otoczenia…na dzień dzisiejszy suka nie wykazuje skłonności do agresji.”

Epilog sprawy był następujący. W świetle opinii biegłego…(której to opinii jako należycie wykazującej i umotywowanej Sąd dał w pełni wiarę) bezsporne jest, że pies ten nie wykazuje cech agresywnych, czy też skłonności do agresji. Jednocześnie Sąd stwierdził, że zeznania policjanta, który najpierw jak oświadczył – w ogóle nie pamięta zdarzenia, a później zeznał, że pies ten dość głośno szczekał i, że dobiegł do starszej kobiety stwarzając bezpośrednie zagrożenie dla jej zdrowia, w realiach i okolicznościach sprawy – mając na uwadze treść opinii biegłego, jak i wyjaśnienia (ukaranego mandatem) – nie zasługują na wiarę.
Na tej podstawie Sąd uznał, że zgodnie z art.101 &1 kpw mandat należy uchylić.
 
Jan Borzymowski
WORTAL PSY.24.PL ( www.psy24.pl )
 


Zakaz kopiowania, rozpowszechniania części lub całości bez zgody redakcji ROTTWEILERY.wortale.net.

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie