Kala i Amber – psi lekarze

Uznawana za niemowę Marysia, po pierwszych zajęciach z wielkimi psami szeptała komendy. A terapeuci ku swemu zaskoczeniu po raz pierwszy usłyszeli jej głos

 

Jedna czarna jak węgiel, druga brązowa jak bursztyn. Wyglądają jak dwa, wielkie kudłate niedźwiadki. Przychodzą raz w miesiącu na warsztaty terapii zajęciowej w Nowej Hucie i sprawiają... „cuda”. Pomagają dorosłym i dzieciom chorym psychicznie, zamkniętym w sobie, zalęknionym.

Dzięki tym wielkim psom – dorosła nigdy nie odzywająca się podczas warsztatów Marysia – przemówiła. – Terapeuci byli zaskoczeni. Po raz pierwszy słyszeli jej głos, gdyż dziewczyna cichutko wydawała psu komendy – mówi Małgosia Sieńko, właścicielka certyfikowanego do dogoterapii nowofundlanda. – Coś w tym jest. Te psy w jakiś sposób wyczuwają, że mają do czynienia z ludźmi chorymi. Są dla nich jeszcze delikatniejsze niż na co dzień. Sprawiają, że podczas spotkań pękają jakieś mury, znikają bariery.

Aleksandra Gajoch, instruktor terapii zajęciowej potwierdza te spostrzeżenia. – Pracujemy z dorosłymi osobami autystycznymi. Na co dzień są obojętni, zamknięci w sobie, żyją we własnym świecie, rzadko się śmieją. Odkąd przychodzą do nas wodołazy, następują zmiany. Widać, że te psy ich fascynują. Nasi podopieczni budzą się do życia.

Jak dogadać się z psem
Przybycie Kali i Amber sprawia, że uczestnicy warsztatów przerywają swoje zajęcia (plastyczne, kulinarne, techniczne). Z zachwytem patrzą na wielkie kudłacze. Kinga, sympatyczna dziewczyna z zespołem Downa, z radości tuli się do olbrzymów. Wielki język Kali ląduje na jej buzi wywołując salwę śmiechu. Na spotkanie z czworonożnymi lekarzami przyszli jednak i ci, którzy panicznie boją się psów. Za nic nie chcą dać się przekonać, że mogą je pogłaskać. Jednak już po godzinie sami podchodzą i próbują dogadać się ze zwierzakami.

Podczas spotkania każdy może wydawać psu komendy, przytulić się, uczesać zwierzaka, a nawet... zrobić mu kitki na uszach.

Ania Cukierska i Gosia Sieńko właścicielki psów przyszły tu jednak także po to, aby opowiedzieć o rasie nowofundlandów i ich predyspozycji do pracy w wodzie. Mówią, że wodołazy na kąpieliskach to prawdziwe dobrodziejstwo. Nowofundlandy potrafią bowiem ratować tonących. Dziewczyny instruują jak reagować na obce, agresywne psy, aby uniknąć pogryzień. Przestrzegają, że nie z każdym psem można się bawić tak jak z Kalą i Amber.

Pies do zadań specjalnych
Ania z Amber i Gosia z Kalą należą do Stowarzyszenia Terranova. Organizacja istnieje od 1 czerwca 2004 r. a zostało założone przez właścicieli psów rasy nowofundland, którzy chcą aktywnie spędzać czas ze swymi czworonogami, a nabyte przez psa umiejętności wykorzystywać dla potrzeb i bezpieczeństwa innych.

Na szkoleniach organizowanych przez stowarzyszenie, właściciele wodołazów mogą uczyć się pracy w ratownictwie wodnym i poszukiwawczym. W kręgu działań Terranowy jest także dogoterapia, rehabilitacja osób niepełnosprawnych, ochrona zdrowia, przyrody oraz kształtowanie właściwych wzorców zachowań wśród dzieci i młodzieży, a dotyczących często niebezpiecznych relacji człowiek — pies, oraz poprawnych zachowań nad wodą.

Na co dzień stowarzyszenie utrzymuje kontakty z policją i strażą pożarną, które szkolą własne psy i dzielę się swoimi doświadczeniami.

Stowarzyszenie zamierza stworzyć podwaliny pod pierwszą w Polsce stacjonarną, dostępną dla wszystkich zainteresowanych i potrzebujących, szkołę i ośrodek ratownictwa wodnego.

Obecnie Terranova prowadzi w całej Polsce siedem specjalistycznych sekcji: dogoterapii, agality, pracy węchowej, pracy wodnej, posłuszeństwa, pomocy i pociągową. 20 psów zdobyło już certyfikaty psa terapeutycznego (wśród nich krakowskie Kala i Amber) i pracują w wielu ośrodkach. Kala przygotowuje się także do ratownictwa wodnego. Jeśli w tym roku zdobędzie certyfikat, będzie pierwszym w Małopolsce czworonożnym ratownikiem wodnym.

Przyjazne psy
Nowofundlandy to rasa stworzona do życia z człowiekiem w przyjaźni. Bez specjalnego przeszkolenia wykazują wrodzone predyspozycje do opieki nad dziećmi i osobami niepełnosprawnymi. Ich oddanie i ogromna cierpliwość psychiczna pozwalają na akceptację często niekonwencjonalnych zachowań osób upośledzonych.

Anna Agaciak - Gazeta Krakowska
http://www.naszemiasto.wp.pl/pies/

 

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie

Ważne: Użytkowanie Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.