Podajesz psu kości? Oto 4 argumenty, które przekonają Cię, by tego nie robić

Ulubiony przysmak psów? Kości. To stereotypowe myślenie jest pokłosiem oglądania przez nas filmów animowanych, w których każdy pies dałby się pokroić za smakowitą kostkę. Takie przekonanie jest szczególnie silne na wsi, gdzie psom daje się resztki z obiadu i oczywiście całe miski wypełnione kośćmi. Tymczasem specjaliści od żywienia psów jak mantrę powtarzają: kości nie są dobre dla psów. Nie dość, że nie dostarczają zwierzakom wystarczającej ilości składników odżywczych, to jeszcze mogą być dla nich niebezpieczne. Nie wierzysz? Oto 4 mocne argumenty.
 

  1. Ryzyko zadławienia – pies może z łatwością zadławić się kawałkiem kości, bo nigdy nie pogryzie jej do końca. Szczególnie niebezpieczne są pod tym względem kości drobiowe, które pękają pod niewielkim naciskiem i rozpadają się na wiele małych elementów. Ryzyko istnieje jednak także w przypadku kości wołowych. Małym psom absolutnie nie należy podawać żadnych kości, ponieważ groźne mogą być dla nich nawet chrząstki.
  2. Bardzo poważne uszkodzenie przewodu pokarmowego – dotyczy do w szczególności kości drobiowych, zaliczanych do grona tzw. pneumatycznych, czyli wypełnionych powietrzem. Po ich przegryzieniu kości stają się bardzo ostre, przypominają igły. Pies połykając taką kość naraża się na ogromne niebezpieczeństwo. Może dojść do uszkodzenia przewodu pokarmowego, w tym przebicia żołądka czy jelit. Objawy są trudne do jednoznacznego zinterpretowania. Pies staje się apatyczny, traci apetyt, z czasem widać, że cierpi. Do rozpoznania niezbędne jest wykonanie badania USG. Psu absolutnie nie powinno się więc podawać kości drobiowych, ale także zajęczych czy króliczych.
  3. Biegunka – kości nie są pełnowartościowym pokarmem, zawierają natomiast mnóstwo ciężkostrawnych substancji, jak szpik. Po zjedzeniu dużych ilości kości pies może narzekać na niestrawność, zaparcia i ostrą biegunkę. Dotyczy to szczególnie zwierząt, które nigdy wcześniej nie miały do czynienia z kośćmi. Lepiej więc nie eksperymentować.
  4. Niedrożność układu pokarmowego i oddechowego – jeśli pies przełknie niepogryziony fragment kości, to może on zablokować przełyk i doprowadzić do trudności z oddychaniem, a w konsekwencji nawet do uduszenia się psa. Równie groźne są fragmenty kości blokujące dostęp do żołądka i do jelit. Prowadzi do do permanentnej niestrawności, wymiotów, biegunki, bólów brzucha, a nawet trwałego zamknięcia światła jelita. Wówczas jedynym ratunkiem dla psa jest zabieg operacyjny.

Te argumenty powinny Cię przekonać, że podawanie psu kości nie jest dobrym pomysłem. Lepiej sprawiaj przyjemność pupilowi dobrej jakości suchymi przekąskami, które w dodatku pomogą psu zadbać o stan zębów.

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie

Dyskusja

  • Jan Borzymowski

    Prawda leży pośrodku. Generalnie trzeba uważać, żeby kość podana psu nie zawierała drobnych nadłamań, nadkruszeń itp. Ażeby pies nie połknął takiego, małego kawałka kości. Natomiast duża, twarda wołowa gicz zajmuje psa (zwłaszcza młodego) na długie godziny i może stanowić alternatywę do gryzienia mebli.... Tego rodzaju gicz zawsze dawałem młodym psiakom, dla obruszania mleczaków. Nigdy nie było problemu z usuwaniem przez weterynarza mleczaków, które mocno tkwią w zębodole i utrudniają dobre wyrastanie stałych zębów. Oczywiście każda przesada nie jest dobra. Ale nie generalizujmy poglądów sprzecznych ze sposobem odżywiania drapieżników. "Karma w pigułce" ma bardzo płytką historię i co z tego wyniknie dopiero się okaże. Na pewno trzeba unikać dawania kości drobiu, które kruszą się ostro zakończone. Ale to dotyczy prawdziwych kurczaków, a nie tych sztucznego chowu, z miękkimi kośćmi. Tylko gdzie są obecnie te prawdziwe kurczaki....

Ważne: Użytkowanie Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.