
Szczepienia psów przeciwko wściekliźnie są w Polsce obowiązkowe. Każdy właściciel czworonoga, który się do tego nie stosuje, podlega karze grzywny w wysokości do 500 zł. Pies powinien być szczepiony nie rzadziej niż co 12 miesięcy, choć zdarzają się sytuacje, w których podanie dawki przypominającej się opóźnia. Czy to duży problem?
Na początek warto uspokoić właścicieli, którzy obawiają się, że jeśli pies nie przyjmie kolejnej dawki szczepionki przeciwko wściekliźnie w wyznaczonym terminie, to będzie narażony na zwiększone ryzyko zachorowania. Jeśli opóźnienie wynosi do kilku dni, to nic złego się nie stanie. Dla bezpieczeństwa warto natomiast ograniczyć spacery z psem jedynie do terenów blisko domu i nie dopuszczać do kontaktu pupila z innymi zwierzętami.
Opóźnienie szczepienia przeciwko wściekliźnie nie zawsze jest efektem zapominalstwa właścicieli. Czasami sam weterynarz może zasugerować, aby trochę z tym poczekać – na przykład wtedy, gdy pies jest chory, ma objawy infekcji, niedawno przeszedł zabieg i jest wyraźnie osłabiony.
Ostatecznie to lekarz weterynarii decyduje o tym, czy pies może obecnie przyjąć szczepionkę, a jeśli nie, to ustali najbliższy możliwy termin.
Oczywiście nie można całkowicie pominąć szczepienia. Wścieklizna to bardzo groźna choroba, zarówno dla psów, jak i innych zwierząt czy ludzi, stąd bezwzględnie przestrzegaj terminu szczepienia swojego pupila, z dopuszczalnym opóźnieniem lub przyspieszeniem o kilka dni.