Opowiadania: Psie rekwiem

Jest zwykłym podwórkowym Burkirm: średniej wielkości, gładko włosy, brązowo – bury, z posiwiałą od starości mordką. Zupełnie niepozorny, niczym nie wyróżniający się, poczciwy, stary kundel. Nazywa się Atos. Przez całe swoje pieskie życie wiernie służył swojemu panu, pilnując niewielkiej działki. Jego żywot był monotonny i raczej smutny. Rzadko spuszczany był z łańcucha, buda ledwo trzymała się kupy – w zimie doskwierało paraliżujące zimo, nie zawsze miał co jeść i co pić. Jego pan pogrążony w alkoholowym amoku często zapominał o bożym świecie i o Atosie.

Był krótki czas w jego życiu, kiedy poczuł się najszczęśliwszym psem na świecie. Jego pan przyprowadził któregoś dnia piękną suczkę . Atos już nie był samotny, w towarzystwie bratniej duszy, łatwiej było znosić psią niedolę. Z czasem atosowa rodzina powiększyła się, w jednej, walącej się budzie mieszkał on, Diana i sześć szczeniaków. Któregoś dnia pan zabrał szczeniaki. Diana próbowała ich szukać – na próżno. Potem pan wykopał dół i wrzucił do niego jakieś zawiniątko – Diana zaczęła przeraźliwie wyć, po krótkiej szarpaninie udało jej się zerwać z łańcucha, pan zaczął okładać zrozpaczoną sukę łopatą, wyjąc z bólu doczołgała się do budy. Krótko po tym zachorowała, Atos codziennie wylizywał ją troskliwie, skomlał żałośnie prosząc pana o pomoc, ale ten, nawet nie zauważył, że Diana od kilku już dni nie wychodzi z budy. Pewnego ranka, gdy rozpoczął zabieg wylizywania , nawet się nie poruszyła, trącił ją nosem – nic. Usiadł przed budą, uniósł łeb w górę, psie rekwiem niosło się daleko w przestworza, aż do samego nieba, pewnie nawet anioły zapłakały słysząc tę żałobną psią pieśń.

Tym razem Pan zapomniał o Atosie na dobre, od tygodnia nie docierał na działkę, pies był spragniony i głodny. Litościwi sąsiedzi nie mogli już dłużej pozostać obojętni. Pies trafił do schroniska, jego właściciel wyruszył w kolejny, tym razem bardzo długi alkoholowy rejs, nawet nie zauważył zniknięcia psa.

W tym miejscu powinnam napisać jakim to ładnym i mądrym psem jest Atos, a na końcu nadmienić, że czeka na nowego właściciela. Można wypisywać różne frazesy, można snuć utopijne nadzieje, jednakże szara rzeczywistość codziennego dnia weryfikuje je skutecznie. Atos ma już ponad dziesięć lat, nie jest ani ładny, ani nadzwyczaj mądry. Niestety, jego los jest przesądzony. Dlaczego ? Kto zechce zaadoptować starego, zestresowanego, niepozornego kundla. Nikt. Tak to już jest. Niekiedy, jedynym co możemy zrobić, by pomóc, to wyzwolić od dalszego cierpienia, zapobiec trwającemu okrucieństwu. Tylko tyle.

Pewnie anioły znów zapłaczą, gdy wierna psia dusza zaśpiewa w zaświatach swoje rekwiem. Dlaczego ludzie nie słyszą tej pieśni..

http://www.fauna.rsl.pl

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie

Na naszej stronie korzystamy z plików cookies w celu spersonalizowania reklam, więcej informacji.