Pies na kobiety

Z mojego notatnika
Przez długi czas z politowaniem spoglądałem, jak mój sąsiad z sąsiedniej klatki, z M-2 czy M-3 (nie wiem, nigdy nie zaprosił), wraca samotnie do domu. A teraz mu po cichu zazdroszczę, gdy widzę jak konwersuje na podwórku to z jedną, to z drugą sąsiadką. A nawet widuję, jak jedna z drugą wymyka się od niego wieczorową porą.

– Pan teraz taki towarzyski... – zagadnąłem, gdy przypadkowo spotkaliśmy się przy śmietniku.
– A to dzięki niemu... – wyjaśnił sąsiad, pokazując na małego kundelka, plączącego mu się u nogi. – Kiedyś rzeczywiście nie miałem śmiałości do kobiet – wyjaśniał swój sekret. – A od czasu, gdy przygarnąłem pieska, moje życie odmieniło się. Spuszczam go ze smyczy, a on już jest przy jakiejś suczce. Wtedy podchodzę, zagaduję właścicielkę, czy piesek aby nie przeszkadza...? I tak od słowa do słowa nawiązuje się rozmowa. A potem odprowadzę... ona mnie odprowadzi. Czasami to się samotnym mężczyznom dziwię, przecież tyle bezdomnych piesków czeka w schronisku... – dodał.

Wnotadysnotaw - DZIENNIK ŁÓDZKI
źródło, za zgodą: http://naszemiasto/pies/

 

 
Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie