Bądź człowiekiem, nie dręcz zwierząt

Zwierzę, choć nie człowiek, nie jest rzeczą i ma swoje prawa. Jeśli ktoś jeszcze tego nie zrozumiał, czas najwyższy żeby to zrobił, albo... znajdzie się na niego paragraf.
Jeden pies uwiązany na metrowym pasku i zamknięty w szopie. Właścicielka go nie wypuszcza, bo ucieka. Drugi mieszka w "chlewiku", dosłownie i w przenośni, bo pomieszczenie 2 na 4 metry jest totalnie zagracone, zawalone psimi odchodami, nie ma gdzie stanąć. Na środku stoi betonowy słupek. Na tym słupku pies staje, żeby cokolwiek widzieć, bo w "chlewiku" jest ciemno. Nie ma dostępu do światła, stoi, żeby mieć kontakt ze światem...To tylko jedna ze spraw, z jakimi borykają się inspektorzy człuchowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

-To akurat zgłoszenie było z Przechlewa - mówi Karol Krasienkiewicz, prezes TOZ.

- Sytuacja jest patowa, bo kobieta jest samotna, ma dzieci, nie pracuje. Daliśmy jej szansę na poprawienie sytuacji bytowej zwierząt.

Kilka spraw dotyczących znęcania się nad zwierzętami trafiło już do prokuratury.- Ruszyła sprawa znęcania się nad zwierzęciem mieszkanki ul. Batorego w Człuchowie - dodaje prezes. - Pies był w tak fatalnym stanie, że trzeba było go uśpić, wcześniej musiał bardzo cierpieć. Sytuację zgłosił nam również jeden z mieszkańców. Pojechaliśmy i rzeczywiście pies ledwie żył - strasznie skołtuniona sierść, do tego ogólne zaniedbania - zagłodzony, ropiejące oczy, długie pazury. Z dróg rodnych wystawał zaniedbany guz nowotoworowy wielkości jajka. Właścicielka tłumaczyła, że guz wziął się stąd, że psy się szczepiły i źli ludzie je rozdzielili... Mam nadzieję, że sprawa trafi na wokandę i będzie za to jakaś kara. Inna sprawa, też z Człuchowa jest w prokuraturze od 21 lipca. Najpierw interweniowaliśmy, bo pies był źle traktowany. Mieszkańcy słyszeli szamotaninę, a potem piszczącego psa lecącego po schodach. Kiedy poszliśmy tam po południu pies miał złamana łapę. Musieliśmy zmusić właścicielkę, żeby pojechała z nim do weterynarza. Łapa została umieszczona w gipsie, ale na kontrolne badania pani już się nie zgłosiła. Potem pies zniknął... Znalazł się po tygodniu, błąkał się po mieście z linką od bielizny wokół szyi. Kobieta przyznała, że "zostawiła" go na plaży. Stwierdziła, że nie chciała mu zrobić krzywdy, bo gdyby chciała, to by go zabiła...TOZ apeluje o zgłaszanie sytuacji złego traktowania zwierząt, ale także osób, które nie są w stanie dłużej opiekować się swoim pupilem.
- Jesteśmy od tego, żeby pomóc problem rozwiązać. Jeśli ktoś rzeczywiście ze zwierzęciem sobie nie radzi, to my je przejmiemy- apeluje prezes.

 

źródło: pies

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie

Ważne: Użytkowanie Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.