

Wielu opiekunów bardzo pilnuje, jaką karmę dostaje pies. Sprawdzają skład, odmierzają porcje, wybierają karmę suchą, mokrą albo dietę ustalaną z lekarzem weterynarii. Problem w tym, że później do tej starannie zaplanowanej diety dochodzą jeszcze przysmaki, gryzaki, kawałki sera, plasterek szynki, końcówka parówki, trochę chleba, nagroda po spacerze i coś „na ząb”, żeby pies nie patrzył smutno przy stole. Każdy z tych dodatków wydaje się mały. Razem potrafią jednak znacząco zwiększyć dzienną ilość kalorii.
Ukryte kalorie w diecie psa są zdradliwe właśnie dlatego, że rzadko wyglądają groźnie. Jedna kosteczka treningowa, kawałeczek mięsa czy niewielki gryzak nie kojarzą się z przekarmianiem. Opiekun ma poczucie, że pies przecież „prawie nic nie dostał”. Tymczasem dla małego psa nawet niewielka przekąska może być odpowiednikiem sporej porcji jedzenia. To, co dla człowieka jest jednym kęsem, dla psa ważącego kilka kilogramów może być dużym dodatkiem energetycznym.
Najczęstszy błąd polega na liczeniu tylko karmy podstawowej. Opiekun odmierza rano i wieczorem porcję z opakowania, ale nie dolicza wszystkiego, co pies dostaje między posiłkami. A przecież organizm psa nie odróżnia kalorii „z karmy” od kalorii „z nagrody”. Każdy przysmak, gryzak i kawałek jedzenia ze stołu wlicza się do dziennego bilansu. Jeśli pies codziennie dostaje porcję karmy zgodną z zapotrzebowaniem, a oprócz tego kilka dodatków, bardzo łatwo zaczyna przybierać na wadze.
Szczególnie podstępne są gryzaki. Opiekunowie często traktują je bardziej jak zabawkę lub sposób na zajęcie psa niż jak jedzenie. Tymczasem wiele gryzaków jest kalorycznych. Suszone uszy, skóry, żwacze, paski mięsa, kości prasowane, pałeczki dentystyczne czy twarde przekąski mogą dostarczać sporo energii. Jeśli pies dostaje taki gryzak codziennie, a jego podstawowa porcja karmy nie zostaje zmniejszona, nadwyżka kalorii szybko staje się stałym elementem diety. To trochę tak, jakby pies miał codziennie dodatkowy posiłek, tylko nikt go tak nie nazywa.
Nie chodzi o to, że przysmaki są zakazane. Mogą być bardzo przydatne w treningu, budowaniu relacji, nauce spokojnych zachowań, ćwiczeniach pielęgnacyjnych czy nagradzaniu psa za dobre decyzje. Problem zaczyna się wtedy, gdy przysmaki przestają być świadomie używanym narzędziem, a stają się automatycznym dodatkiem do każdej sytuacji. Pies wrócił ze spaceru – przysmak. Pies spojrzał na opiekuna – przysmak. Pies szczekał, więc dostał coś, żeby się uspokoił. Pies położył głowę na kolanach przy stole – dostał kawałek jedzenia. Po kilku tygodniach taki schemat może stać się zarówno problemem żywieniowym, jak i wychowawczym.
Warto też pamiętać, że psy szybko uczą się, kiedy opłaca się prosić o jedzenie. Jeśli pies dostaje kąski przy stole, może zacząć żebrać. Jeśli dostaje gryzak zawsze wtedy, gdy opiekun chce mieć spokój, może coraz częściej domagać się uwagi, piszczeć albo chodzić za człowiekiem. Jeżeli jedzenie pojawia się jako odpowiedź na każde spojrzenie, pies niekoniecznie jest głodny. Może po prostu nauczyć się, że jedzenie jest najłatwiejszym sposobem wywołania reakcji człowieka.
Najbardziej narażone na skutki ukrytych kalorii są psy małe, starsze, po kastracji, mniej aktywne oraz psy z tendencją do tycia. U małego psa różnica między prawidłową ilością jedzenia a nadwyżką może być naprawdę niewielka. Kilka dodatkowych smaczków dziennie ma większe znaczenie u psa ważącego 5 kilogramów niż u dużego psa ważącego 35 kilogramów. Z kolei psy starsze często ruszają się mniej, śpią więcej i wolniej spalają energię. Jeśli dieta nie zostanie dostosowana do zmiany trybu życia, dodatkowe przekąski jeszcze szybciej odkładają się w postaci tkanki tłuszczowej.
Nadwaga u psa nie jest tylko kwestią wyglądu. Zbyt duża masa ciała obciąża stawy, kręgosłup, układ krążenia i oddechowy. Może pogarszać komfort życia, zmniejszać chęć do ruchu i utrudniać leczenie różnych chorób. Pies z nadwagą szybciej się męczy, może mniej chętnie się bawić, gorzej znosić upały i mieć większy problem z poruszaniem się po schodach. Czasem opiekun mówi, że pies „zrobił się leniwy”, a w rzeczywistości psu po prostu trudniej jest nosić dodatkowe kilogramy.
Dobrym sposobem kontroli jest zasada: przysmaki też są jedzeniem. Jeśli pies ma dostawać smaczki podczas treningu, część dziennej porcji karmy można odłożyć właśnie na nagrody. Wiele psów chętnie pracuje za zwykłe granulki swojej karmy, szczególnie jeśli trening jest ciekawy i nagrody podawane są w odpowiednim momencie. Bardziej atrakcyjne przysmaki można zostawić na trudniejsze sytuacje, na przykład przywołanie, spokojne mijanie innych psów albo ćwiczenia u weterynarza. Dzięki temu jedzenie nadal wzmacnia dobre zachowania, ale nie wymyka się spod kontroli.
Warto wprowadzić prosty domowy limit. Przysmaki nie powinny stanowić dużej części dziennego żywienia. W praktyce dobrym nawykiem jest ograniczenie ich do niewielkiego dodatku i uwzględnianie w całym bilansie. Jeśli danego dnia pies dostał większy gryzak, można odpowiednio zmniejszyć porcję karmy. Jeśli podczas szkolenia zużyto dużo smaczków, kolacja powinna być mniejsza. Nie chodzi o aptekarską dokładność przy każdym okruszku, ale o świadomość, że dodatki się sumują.
Kolejnym krokiem jest czytanie etykiet. Na części opakowań przysmaków podana jest kaloryczność, skład i zalecana ilość dzienna. Warto na to patrzeć, zamiast sugerować się wyłącznie wielkością przekąski. Mały, tłusty smaczek może mieć więcej kalorii niż większy, ale lżejszy produkt. Gryzaki naturalne też nie są automatycznie niskokaloryczne. Słowo „naturalny” nie oznacza, że pies może dostawać taki produkt bez ograniczeń. Naturalny suszony gryzak nadal jest źródłem energii.
Niektóre dodatki z ludzkiego stołu są problematyczne nie tylko z powodu kalorii. Tłuste resztki, wędliny, sery, przyprawione mięso, smażone potrawy czy słone przekąski mogą obciążać przewód pokarmowy psa. U wrażliwych zwierząt mogą wywołać biegunkę, wymioty, ból brzucha albo zaostrzenie istniejących problemów zdrowotnych. Są też produkty dla psów niebezpieczne, których nie powinny dostawać wcale, jak czekolada, winogrona, rodzynki, cebula, czosnek czy ksylitol. Dlatego zasada „dam mu tylko odrobinę” nie zawsze jest bezpieczna.
Jeżeli opiekun chce nagradzać psa, ale obawia się tycia, może sięgać po mniej kaloryczne rozwiązania. U części psów dobrze sprawdzają się drobne kawałki gotowanego mięsa bez przypraw, warzywa akceptowane przez psa, część zwykłej karmy albo specjalne niskokaloryczne smaczki. Ważna jest wielkość nagrody. Pies nie potrzebuje dużego kawałka, żeby poczuć satysfakcję. W treningu liczy się moment podania i wartość nagrody, a nie jej rozmiar. Często wystarczy naprawdę mały kawałek.
Dobrym pomysłem jest także zamiana części nagród jedzeniowych na inne formy wzmacniania. Nie każdy pies zawsze musi dostać jedzenie. Czasem nagrodą może być pochwała, zabawa, możliwość powęszenia, podejście do interesującego miejsca albo chwila szarpania zabawką. Oczywiście jedzenie jest bardzo wygodne i skuteczne, szczególnie w nauce, ale nie musi być jedynym sposobem komunikacji z psem. Im więcej opiekun ma sposobów nagradzania, tym łatwiej unikać ciągłego dokarmiania.
W domach, w których mieszka kilka osób, problemem bywa brak wspólnych zasad. Każdy daje psu „tylko trochę”, ale nikt nie widzi całości. Jedna osoba da plasterek sera, druga kawałek bułki, trzecia przysmak po spacerze, a czwarta gryzak wieczorem. Właściciel jest przekonany, że pies je normalnie, bo przecież miska jest odmierzona. Dopiero po czasie okazuje się, że pies ma kilka dodatkowych przekąsek dziennie. W takiej sytuacji pomaga ustalenie jednej puli smaczków na cały dzień. Wszystko, co pies może dostać dodatkowo, trafia do jednego pojemnika. Gdy pojemnik jest pusty, koniec dokładek.
Warto regularnie oceniać sylwetkę psa, a nie tylko patrzeć na wagę. Pies powinien mieć wyczuwalne żebra pod niewielką warstwą tkanki, widoczne wcięcie w talii patrząc z góry i podkasanie brzucha patrząc z boku. Jeśli żebra trudno wyczuć, talia znika, a pies robi się „okrągły”, to znak, że trzeba przyjrzeć się diecie i aktywności. Sama liczba kilogramów nie zawsze mówi wszystko, bo prawidłowa masa zależy od rasy, budowy, wieku i umięśnienia psa.
Jeżeli pies już ma nadwagę, nie należy wprowadzać gwałtownej głodówki. Odchudzanie powinno być rozsądne i stopniowe. Najpierw warto spisać przez kilka dni wszystko, co pies je: karmę, przysmaki, gryzaki, resztki, nagrody treningowe i dodatki od domowników. Taki zapis często otwiera oczy. Dopiero potem można zmniejszyć nadmiar przekąsek, dopasować porcję karmy, zwiększyć spokojną aktywność i w razie potrzeby skonsultować plan żywienia z lekarzem weterynarii. U psów z chorobami przewlekłymi, starszych albo bardzo otyłych taka konsultacja jest szczególnie ważna.
Ukryte kalorie nie biorą się ze złej woli. Najczęściej wynikają z miłości, przyzwyczajenia i przekonania, że jedzenie jest najlepszym sposobem okazania psu troski. Tymczasem prawdziwa troska polega także na stawianiu granic. Pies nie musi dostawać przysmaku za każdym razem, gdy poprosi. Nie musi kończyć po dzieciach kanapek ani próbować wszystkiego z talerza. Może być kochany, nagradzany i rozpieszczany mądrze, bez codziennego przekarmiania.
Najprostsza zasada brzmi: wszystko, co trafia do psiego pyska, ma znaczenie. Karma w misce, przysmaki treningowe, gryzaki, kawałeczki ze stołu i „tylko małe” dodatki tworzą jedną dietę. Jeśli opiekun zacznie traktować je jako całość, łatwiej utrzyma prawidłową wagę psa, lepsze samopoczucie i większą sprawność. Przysmaki mogą zostać w życiu psa, ale powinny być używane świadomie. Dzięki temu są nagrodą, a nie cichą drogą do nadwagi.
Źródła
https://wsava.org/wp-content/uploads/2021/04/WSAVA-Global-Nutrition-Toolkit-English.pdf – narzędzia żywieniowe WSAVA dotyczące oceny żywienia psów i kotów, kontroli kondycji ciała oraz rozmowy o diecie zwierzęcia.
https://www.aaha.org/resources/2021-aaha-nutrition-and-weight-management-guidelines-for-dogs-and-cats/ – wytyczne AAHA dotyczące żywienia i kontroli masy ciała psów i kotów, w tym znaczenia oceny kondycji i zapobiegania otyłości.
https://vcahospitals.com/know-your-pet/obesity-in-dogs – opracowanie VCA Animal Hospitals omawiające otyłość u psów, jej skutki zdrowotne i podstawowe zasady kontroli masy ciała.