Psy rasowe w Polsce (zarejestrowane w ZKwP)

Prezentowany na portalu ranking popularności ras psów, opracowywany wg kryterium  liczby odsłon określonych stron, jak wiele opracowań statystycznych, jest w pewnym sensie ułomny. Dotyczy bowiem tylko czytelników portalu. Jednak ze względu na znaczną liczbę stałych czytelników (4 mln.), stanowi informację miarodajną. Tym bardziej, wiele osób zainteresują zapewne dane statystyczne dotyczące hodowli psów rasowych w skali kraju. W pierwszym i drugim zeszycie kwartalnika ZKwP – „Pies” z 2015r. ukazało się interesujące opracowanie zatytułowane: „Hodowla w statystyce w 2014r.” Szczegółowy wykaz obejmuje ogół ras psów uznawanych przez FCI (Związek Kynologiczny w Polsce jest członkiem Federation Cynologique Internationale). Ten temat ma swoją dynamikę i liczba ras psów uznanych przez wspomnianą organizację z roku na rok powiększa się. Na koniec 2014 roku wykazane są 394 rasy. Na świecie jest ich więcej, gdyż nie wszystkie spełniają kryteria FCI. Także na portalu występują opracowania ras psów których w FCI nie uznaje się jeszcze…. Praktyka pokazuje, że czas jest wyznacznikiem rozwoju kynologii we wspomnianym zakresie.

Zajmijmy się w/w, interesującym opracowaniem.

Otóż na 394 rasy psów, w Polsce zarejestrowanych jest 329 ras. Liczebność przedstawicielstwa jest bardzo zróżnicowana, od szalenie popularnych czworonogów, w rodzaju owczarek niemiecki, yorkshire terier, labrador retriever, buldog francuski czy berneńczyk, po pojedyncze egzemplarze –mały gończy anglo- francuski, norrbottenspets, wyżeł hiszpański z Burgos, szorstkowłosy gończy bretoński, basset bretoński, beagle – harrier, chart węgierski, czuwacz słowacki, jugosłowiański gończy górski, terier brazylijski, moskiewski pies stróżujący, prazsky krisarik. Z wymienionych, najmniej popularnych w Polsce 12 ras, w dziesięciu przypadkach występują suki. Tym samym można mieć nadzieję na rozwój hodowli i powiększenie pogłowia. W polskich strukturach kynologicznych nie  występuje ani jeden przedstawiciel 65 ras psów. Pomimo to, uważam, że polska kynologia dynamicznie rozwija się. Wiele ras, które 20-30 lat temu nie występowały w naszym kraju, ma obecnie liczne przedstawicielstwo. Posłużę się przykładem bardzo interesującego owczarka australijskiego Kelpie. W latach 1980, na terenie ZSRR było kilkanaście sztuk, w Polsce w owym czasie – ani jednego. W 2014r. mieliśmy 25 egzemplarzy Kelpie (w tym: 2 reproduktory, 4 suki hodowlane). W dwóch miotach urodziło się 13 szczeniąt.

Wymienione liczby dotyczą struktur Związku Kynologicznego w Polsce. To podkreślenie jest o tyle ważne, gdyż są ludzie posiadający rasowe psy, których nie interesuje kynologia, hodowla, czy uczestniczenie w wystawach. Dlatego bardzo prawdopodobne jest występowanie w Polsce ras psów, które w strukturach kynologicznych nie są odnotowane.

Jakie motywy mają wpływ na rozwój pogłowia poszczególnych ras psów? To sprawa dość złożona.

Do niedawna, za najbardziej rozpowszechnioną na świecie rasę uznawano owczarka niemieckiego. Jednocześnie uznaje się, że owczarek niemiecki stanowi siłę sprawczą pojawienia ogromnej ilości psów w typie rasy, raso podobnych mieszańców, kundli. Podłożem tego zjawiska jest niebywała wszechstronność, podatność na szkolenie, sprawność i inteligencja tych psów. Służby militarne, paramilitarne, a także wiele osób prywatnych chciało mieć skutecznego, sprawdzonego obrońcę.

Wprawdzie obecnie technika coraz częściej zastępuje sprawność psa, jednak długie lata, okres Pierwszej i Drugiej Wojny Światowej, to czas ogromnego zapotrzebowania na sprawne psy bojowe.

Współcześnie nadal jest ceniona wspomniana sprawność. Jednak w warunkach oczekiwań   społeczeństw egzystencji dobrobytu inne czynniki decydują o zapotrzebowaniu na określone rasy psów. Doskonale to czują hodowcy, „zawodowi amatorzy”,  zrzeszeni w różnych kynologicznych strukturach. Coraz częściej obiektem poszukiwań są psy ozdobne i do towarzystwa. Pies jako wyróżnik stanowi okoliczność stymulującą rozwój ras rzadkich. Czworonożny element wystroju luksusowej willi staje się obowiązującym niejako gadżetem. Nie koniecznie wychodzi to psu na dobre. Zwłaszcza w otoczeniu, kiedy pojęcie szlachetności wyczerpuje czworonożny przyjaciel…

 

Jan Borzymowski


Więcej w tym dziale:


Ważne: Użytkowanie Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Szczegółowe informacje w Polityce prywatności.