Tabletka? O co to, to nie!

Tym razem o kilku trudnych sytuacjach, z którymi wielu początkujących właścicieli czworonogów nie potrafi sobie poradzić. To sytuacje, które potrafią irytować właścicieli latami i poważnie zaburzają ich relacje z psami. Zachęcam zatem do lektury, która mam nadzieję okaże się pomocna.

Tabletka? O co to, to nie!

Podanie psu tabletki wiąże się z nie lada wyzwaniem, ale nie taki diabeł straszny…
Przede wszystkim należy oddemonizować tabletkę i podejść do jej podania jak najbardziej naturalnie. Są trzy sposoby, z których ja stosuję dwa pierwsze:

1. Psy z reguły są łakomczuchami, więc wrzucam tabletkę (jeśli nie musi być podana na czczo) do miski z karmą i całość skrapiam oliwą z oliwek. Pies pałaszuje całość ze smakiem.
2. Tabletki podawane na czczo otaczam w maśle lub pasztecie i daję psu do zjedzenia –nie spotkałem się jeszcze z beaglem, który by wybrednie grzebał w takiej niespodziance i doszukiwał się ukrytego w niej medykamentu.
3. Ostatecznym sposobem jest podanie psu tabletki prosto ‘do gardła’. Należy chwycić psa za kufę od góry i delikatnie otworzyć pysk. Kładziemy tabletkę na koniec języka i zamykamy pychol. Chwilę przytrzymujemy a w tym czasie pies połyka tabletkę.
UWAGA: Jeśli dla psa połknięcie tabletki jest naprawdę niemożliwe, wówczas można poprosić lekarza weterynarii o przepisanie leku w syropie, który podać psu można razem z karmą lub pipetką wprost do pyska.

Mariusz Antoszczuk
WORTAL PSY24.PL

Zgłoś swój pomysł na artykuł

Więcej w tym dziale Zobacz wszystkie